W ten sposób język Etnologa w Mieście Grzechu wydawać się może czasem karkołomny, ale gdy spojrzeć na niego przez pryzmat szczególnej badawczej przyjemności - przyjemności zajmowania się przyjemnościami - lektura książki staje się znośna, a nawet na poetycko-eseistyczny sposób fascynująca. W każdym razie lekturowa przygoda warta grzechu - pisze na swoim blogu Martin Woolf.